image

  • Cannot get Split location id in module mod_sp_weather. Please also make sure that you have inserted city name.

P

o

g

o

d

a

  • slide 9
  • stout
  • zmajevi 1
  • slide 7
  • slide 8
  • slide 2
  • slide 6
  • slide 1
  • slide 3
  • americana
  • slide 1
  • americana-1
  • pivo-1
IMAGE
Nasze piwa

W warzeniu piwa, podobnie jak w życiu codziennym, kierujemy się zasadą, że najlepsze jest to, co naturalne. Dlatego nasze piwa warzymy... Czytaj dalej...
IMAGE
Nowa lokalizacja

Miło nam poinformować, że 26 maja otwieramy nasz nowy punkt sprzedaży. Adres na Hvarze Petricevo setaliste 8.          ... Czytaj dalej...
IMAGE
Kocham pivo

Dobra recenzja w rubryce "Kocham... Czytaj dalej...
IMAGE
Maraton Otillo

Tego roku Hvar ponownie gości uczestników maratonu Swimrun organizacji Otillo. Około 300 uczestników z wielu krajów, dużo adrenaliny i... Czytaj dalej...
IMAGE
Pieczone oliwki

Wiele dalmatyńskich specjałów nie przypadło mi do gustu, kiedy dopiero zaczęłam przyjeżdżać na Hvar przed piętnastu laty. Prsut był za... Czytaj dalej...
IMAGE
Po dwudziestu latach

Hvar to najpiękniejsze miejsce na Ziemi. Dla mnie. Nic więc dziwnego, że podczas mojego pierwszego pobytu na wyspie (a było to dokładnie... Czytaj dalej...

Nazywam się...

DSC03220W świecie "crafta" charakterystyczne jest to, że twórcy piw dużą wagę przykładają do wizerunku swoich produktów. Prześcigają się w coraz to wymyślniejszych etykietach, logach i nazwach. Nie ma w tym oczywiście nic złego, wręcz przeciwnie! Świat "craftów" również dzięki temu jest tak kolorowy i różnorodny. Od dawna nie wystarczają nazwy typu "jasne" czy "ciemne". Twórcy piw mają dużo bardziej indywidualne podejście do stworzonych przez siebie piw: etykietą i nazwą opowiadają zwykle jakąś historię. Nadszedł czas, abym swoje piwa przedstawiła od kuchni czyli od nazwy. Dzisiaj Hvarska Medycyna - "medycyna", bo z ziołami leczniczymi, "hvarska", bo z wyspy Hvar. Na tym można by skończyć opis, ale przecież żaden szanujący się bloger nie pisze aż tak krótkich wpisów ;-) Nie pamiętam już skąd pomysł, żeby uwarzyć piwo ziołowe, pamiętam natomiast, że dość długo zastanawiałam się jak zrealizować myśl, która zakiełkowała w mojej głowie. Wszystko ruszyło w kierunku neutralnego stylu, niższej temperatury fermentacji jak na ale piwo, suchego finishu i bardzo wyraźnie zaakcentowanych ziół śródziemnomorskich, które jednak nie są przytłaczające. Najczęstszą reakcją, która potwierdza, że mój eksperyment się powiódł jest to, że piwni smakosze chwalą lekkość tego piwa. Co dokładnie wrzucam na sam koniec warzenia - nie zdradzę. Ale spójrzmy prawdzie w oczy - nie ma w tym piwie lawendy i rozmarynu, których to często doszukują się (i niestety znajdują!) beer geek'owie. Doświadczenie nauczyło mnie, żeby słuchać starszych i mądrzejszych od siebie. A lawenda i rozmaryn, lecz przede wszystkim lawenda, są ziołami, które zdominują całą resztę (wiem, bo pierwsza warka była z lawendą.) Zakładam się często z odwiedzającymi nas latem turystami, że jeśli odgadną trzy zioła z siedmiu użytych w Hvarskiej Medycynie - następne piwo mają gratis. No, jeszcze się nie zdarzyło... :-)