image

  • Mostly cloudy

    15°C

    Hvar

    Humidity: 57%
    Wind: ESE at 17.70 km/h
    Thursday
    Mostly cloudy
    10°C / 17°C
    Friday
    Mostly cloudy
    10°C / 15°C
    Saturday
    Mostly cloudy
    11°C / 15°C
    Sunday
    Scattered thunderstorms
    10°C / 16°C
    Monday
    SP_WEATHER_BREEZY
    6°C / 10°C

P

o

g

o

d

a

  • slide 9
  • stout
  • zmajevi 1
  • slide 7
  • slide 8
  • slide 2
  • slide 6
  • slide 1
  • slide 3
  • americana
  • slide 1
  • americana-1
  • pivo-1
IMAGE
Nasze piwa

W warzeniu piwa, podobnie jak w życiu codziennym, kierujemy się zasadą, że najlepsze jest to, co naturalne. Dlatego nasze piwa warzymy... Czytaj dalej...
IMAGE
Mrgud najlepszy!

Kiedy pod koniec 2015 zapowiedziałam nasze nowe piwo, Ponuraka z Alaski, nawet mi się nie śniło, że nieco ponad rok później piwo to otrzyma... Czytaj dalej...
IMAGE
Blog Volim pivo

Zoran Vitas w swoim blogu... Czytaj dalej...
IMAGE
Za krzyżem

Już od 500 lat rok rocznie na Hvarze w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek odbywa się procesja, która trwa całą noc. Obyczaj ten wpisany... Czytaj dalej...
IMAGE
Pieczone oliwki

Wiele dalmatyńskich specjałów nie przypadło mi do gustu, kiedy dopiero zaczęłam przyjeżdżać na Hvar przed piętnastu laty. Prsut był za... Czytaj dalej...
IMAGE
Po dwudziestu latach

Hvar to najpiękniejsze miejsce na Ziemi. Dla mnie. Nic więc dziwnego, że podczas mojego pierwszego pobytu na wyspie (a było to dokładnie... Czytaj dalej...

Po dwudziestu latach

bloghvarHvar to najpiękniejsze miejsce na Ziemi. Dla mnie. Nic więc dziwnego, że podczas mojego pierwszego pobytu na wyspie (a było to dokładnie dwadzieścia lat temu), po tygodniu powiedziałam, że już nigdy tu nie wrócę. Nie ma to jak dostać potężnego kopa zaraz na początku wielkiej miłości... Hvar żyje. Ma swoją osobowość, swój charakter, czasem jest nieufny, zwykle nad wyraz dumny, ale też serdeczny i przyjazny, jeśli tylko widzi, że masz szczere intencje, i że w należyty sposób okazujesz mu swój szacunek. Trzeba poznawać go dokładnie i dogłębnie, słuchając tego, co chce ci powiedzieć. Kryje wiele bogactw i tylko od ciebie zależy czy je odkryjesz. Bo przecież na pierwszy, drugi i trzeci rzut oka to tylko wyspa! Mówię do ciebie teraz, po tylu latach, biedny i nieszczęśliwy, nędzny włóczęga, zabrałeś cały mój honor, wszystkie pieniądze, przez ciebie straciłem niewinność i miłość (...) Zdawało się, że wciąż jestem silny i potężny, że mogę kierować wszystkim i wszystkimi, kiedy mój ukochany ogier zerwał wodze, a głowa moja rozbiła się o kamień (...) Wiesz, powiadają, że dopiero w chwili śmierci widzi się prawdę, a pomyśl tylko, ja zobaczyłem jedynie ciebie, wyspę w gwiazdozbiorze, morze i Pharos, aż nie ucichł wiatr i nie nastała całkowita cisza. Przypomnij sobie, jak dobrze mówiłem po grecku i iliryjsku, i łacińsku, nawet fenicku, uczyłem się od Platona i Ksenofonta, i nikt nie pomyślałby nawet, że nie jestem urodzony w Helladzie (...) Wiesz, jakim wojownikiem byłem, wszystkie moje zwycięstwa za i przeciw Rzymowi, Teucie, Filipowi, Hannibalowi i Ilirom. I chociaż wszystko zdawało się być wtedy na wyciągnięcie ręki, nigdy nie była to ta rzeczywistość, wyśniona w wielkim, wspólnym śnie, w długiej i świętej wojnie o wyspę i miasto Pharos. Wiesz także, że byłem rozpustnikiem i złym mężem stanu, który w swoim życiu, niedokończonym przypadku, wszystkie tajemnice zepsucia poznał, zdradzał kobiety, przyjaciół i sprzymierzeńców, aż do chwili, wierz mi, gdy w końcu zdradził samego siebie... Lecz jednak, niczego prócz twej wolności nie pragnąłem, uczyniłem może coś dla własnego zysku, lecz przede wszystkim, bądz pewny, dla ciebie. Wysłuchaj mnie, spróbujmy jeszcze raz polecieć do gwiazd. Ty wiesz, jakim astrologiem i poetą byłem, znajdzie się przecież jakiś gwiazdozbiór, burzliwy i płomienny, potężny i namiętny. Lecz ty już płyniesz, kiedy ja rozmyślam i powtarzam: Najpierw poproszę Teutę o pomoc, kiedy mnie odepchnie, zwrócę się do Rzymu, gdy jego wydam, pójdę do Filipa i Hannibala. Powiem wszystkim, że chcę wrócić na Pharos, tam znowu władać, bez ambicji, w pokoju. Jakże głupie i niemożliwe żądanie! Wypędzą mnie jak psa, który gryzie samego siebie, wściekły, jak padłego orła, lwa bez zębów, kogoś całkiem niepotrzebnego, odrzuconego włóczęgę, którym przecież jestem. Który się, oto, po tysiącach lat ośmielił znów najwięcej żądać dla siebie, twierdząc ponadto, że jego strategia jest nienaganna, sprzymierzeńcy wierni, wojsko niezwyciężone, najemnicy zaprzyjaźnieni, przekonany przy tym o swoim posłaniu, jak gdyby nigdy nie upadł. Okazując hardzie wrodzoną niedbałość, niektórzy mówią, wręcz królewską beztroskę, jak gdyby nie był wygnańcą i łupieżcą stuleci, jak gdyby tylko on pasiadał gwiezdną wyspę, swój ojczysty Hvar. Demetrios Hvaranin Hvarowi, pewnej pokutniczej nocy, zagubiony w niebie nad wyspą. (Tłumaczenie chorwackiego tekstu, zamieszczonego w książce Hvar - kantilene i kartoline. Autor Veljko Barbieri, Zagrzeb, 2000)

Demetrios urodził się na Hvarze ok. 260 r. p.n.e. Hvar przesiąknięty był wówczas barwną mozaiką kultur ówczesnego świata. Na tej małej przestrzeni stykały się wpływy greckie, iliryjskie, macedońskie, rzymskie i kartagińskie. Demetrios był godnym przedstawicielem swoich czasów. Wojował, podbijał miasta, zawiązywał sojusze, łamał je... Dla jednych był wybawcą, dla innych tyranem. Jak wiele postaci ówczesnego świata, miał nieograniczone ambicje. Lecz najważniejszy był dla niego rodzimy Hvar. Uczynił z niego warownię nie do zdobycia. Złamał jednak sojusz z Rzymem. Nie przypuszczał chyba, jak wielka spotka go kara. Rzym, ta budująca się jeszcze, a największa jak się później okazało, potęga antycznego świata, wysłała silną flotyllę z zadaniem całkowitego zniszczenia sił Demetriosa i ukarania nieposłuszeństwa. W 219 r.p.n.e. Hvar został zdobyty, a Demetrios musiał uciekać. Znalazł schronienie u macedońskiego króla Filipa V,  gdzie próbował stworzyć koalicję antyrzymską. Lecz w 217 r. p.n.e., podczas oblegania miasta Messene, jego zaprzęg przewraca się i Demetrios ginie, a wraz z nim jego pragnienie wyrwania z rąk Rzymu ukochanego Hvaru. Zastanawiam się jaki był Hvar w III w. p.n.e. Co takiego było na tej wyspie, że Demetrios tak ją umiłował? Możesz to sobie wyobrazić? Nie było przecież tych uroczych, kameralnych restauracyjek, pubów i winiarni na rynku i w okalających go uliczkach. O czym ja mówię! Rynku nie było! Nie było katedry, arsenału, teatru, twierdzy, nie bylo hvarskiej przystani, dzwonnicy Sw. Marka, klasztoru franciszkanów, ruin Venerandy, dworu książęcego... Nie było niczego, co stanowi jego znak rozpoznawczy. O turystyce w kontekście antycznego Hvaru nawet nie wspomnę. Praojcowie Chorwatów siedzieli sobie spokojnie gdzieś w..., nie wiadomo dokładnie gdzie, i do głowy im jeszcze nie przyszło, żeby wyruszyć w kierunku Europy Połudnowej. Wpadną za to za jakieś 700 lat... Musiało jednak być coś potężnego i zniewalającego w tym miejscu. I było to, jestem tego pewna, to samo, co jest i teraz. Myślę, że nikt z tych, którzy pokochali Hvar, nie potrafi tego "czegoś" opisać słowami. Znam ludzi, którzy po raz pierwszy przyjechali tu trzydzieści lat temu i w dalszym ciągu nie próbują nawet wytłumaczyć, co powoduje, że Hvar od pierwszego momentu stał się dla nich miejscem, w którym czują się tak, jak gdyby żyli w nim od zawsze. Trochę nawet wstydzą się o tym mówić, jak to zwykle bywa, gdy w grę wchodzą uczucia. A to "coś" się właśnie czuje. Dlatego wyobrażam sobie, że gdybym jakimś cudem spotkała nagle antycznego Demetriosa na Pjacy, to spojrzelibyśmy na siebie, potem wokół siebie, a potem jedno z nas powiedziałoby tylko: "Prawda?".

Hvar nazywany jest królem Adriatyku, a przecież nie różni się specjalnie od innych wysp, szczególnie tych sąsiednich jak Brač, Vis czy Korčula. Ten sam klimat śródziemnomorski, ta sama roślinność, to samo ukształtowanie terenu, gatunki ryb, ta sama historia. Są to wyspy położone tak blisko siebie, że trudno tu o jakieś wielkie różnice. Co spowodowało więc, że Hvar jest królem, a inne wyspy nie mają takich przydomków? Nie będę się z tym czuć najlepiej, ale muszę powiedzieć - nie wiem. Zresztą nie mam ani takich ambicji, ani ochoty, by tworzyć definicje, tłumaczyć coś, wyjaśniać i przekonywać. Slady znalezione na wyspie wskazują na to, że człowiek pojawił się tu sześć tysięcy lat temu. Przedtem Wyspa, od momentu powstania, radziła sobie bez nas około dwóch milionów lat. Da sobie więc radę i teraz, obroni się sama, przekona cię sama. 

Masz do wyboru dwie możliwości: albo spędzisz tu świetne wakacje, kąpiąc się i opalając, zajadając się owocami morza i pijąc dobre wino, niewiele przy tym myśląc, albo zrobisz coś jeszcze - postarasz się poznać to miejsce i może się zdarzyć, że stanie się ono dla ciebie czymś ważnym i niezwykłym. Bo Hvar to nie tylko słońce i morze. Byłoby głupio na tym tylko poprzestać. Hvar żyje. Bądź dla niego dobry.

Ten tekst miał wyglądać zupełnie inaczej. Miał być dowcipny, lekki, miał przedstawiać ciekawe miejsca do zobaczenia, trasy do przejścia. Miał mówić o tym, gdzie parzą najlepszą kawę i o tym, gdzie wino smakuje najbardziej. Miał opisać parę zabawnych historyjek i przypadków. Przedstawić pułapki językowe. To wszystko miało się tu znaleźć. Ale jeszcze nic straconego. Przecież kiedy ty przyjedziesz na Hvar, ja już tu będę..